niedziela, września 04, 2005

Lutkowe urodzinki

Jest niedziela 4 września, czyli dzień po urodzinach Lutka. Zorganizowałam dla niego party niespodzianke. Nawet sama pichciłam. Wiem, wiem, też jestem w szoku. No cóż Lutek jest worth it. :) Był naprawde zaskoczony. Widziałam w jego oczkach łezki. Przez okres przygotowań żyliśmy w pełnej konspiracji z jego i moją rodzinką. To było naprawdę zabawne. A biedny Misiu niczego sie nie domyślał. Zmartwił się, że wszyscy o nim zapomnieli a tu nagle Suprise. Strasznie jestem szczęśliwa, że udało mi się go zaskoczyć. Chciałam, żeby to bylo coś wyjątkowego. No i rzeczywiście okazało się, że mój miś nigdy nie miał imprezy zorganizwoanej na cześc jego urodzin. Pewnie dlatego, że dla rodziny i przyjaciół Misio poprostu jest od zawsze. Od zawsze kochają go tak samo. Dla mnie natomiast Michał to spadająca gwiazdka z nieba( Tyle, że jak spadała to nie pomyślałam życzenia, a złapałam czym prędzej w swoje sidła :) I tak już zostały Misie i Żabki ( pozdro Iga I konrad :)
Mam nadzieję, że już zawsze tak będzie.